Wpływ współpracy europejskiej na edukację seniorów - doświadczenia programu Grundtvig w Polsce

Wpływ współpracy europejskiej na edukację seniorów - doświadczenia programu Grundtvig w Polsce

Warszawa, 27 listopada 2009

Młodość to stan ducha

Program Grundtvig to nie jest edukacja ani kształcenie osób dorosłych. Zwłaszcza w przypadku seniorów to określenie nie jest najwłaściwsze, bo to oni sami chcą się uczyć, a nie są poddawani „kształceniu” i tak to powinno być nazywane: uczenie się przez całe życie – tymi słowami szefowa programu Alina Respondek otworzyła seminarium tematyczne podsumowujące realizację programu Grundtvig w Polsce w obszarze uczenia się osób starszych.

– Szedłem na emeryturę ze strachem, że wpadnę w jakąś dziurę, nic nie będę robił ani umiał – wspomina dr Mirosław Marcinkowski z Łódzkiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. – Wtedy szwagier mi mówi: zajmij się komputerami. No to poszedłem do sklepu, a tam pytają: ile chce pan RAM-u, ROM-u… A ja nic nie rozumiałem. Dzięki kursom możliwym do zrealizowania w programie Grundtvig, dzisiaj jestem ekspertem od komputerów! Gdybym się poddał, zaległ w domu na kanapie z książką, to czułbym, że umieram. A tak, tryskam energią i pomysłami, korzystam z Internetu, wciąż jeżdżę samochodem, no aż chce się żyć – mówi z błyskiem w oku dr Marcinkowski, jeden z prelegentów seminarium „Wpływ współpracy europejskiej na edukację seniorów – doświadczenia programu Grundtvig w Polsce”.

W sali konferencyjnej Warszawskiego Domu Technika NOT w piątek 27 listopada zebrało się kilkudziesięciu beneficjentów, aktywnych działaczy i przyjaciół unijnego programu Grundtvig. Seminarium zorganizowane przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji miało służyć podsumowaniu dotychczasowych doświadczeń z realizacji programu w obszarze uczenia się osób starszych, przedstawieniu najciekawszych projektów ostatnich lat, podzieleniu się dobrymi praktykami i zwróceniu uwagi na zaistniałe problemy. Te założenia prawie udało się zrealizować. Dlaczego nie w zupełności? Bo żaden z prelegentów nie potrafił wskazać złych stron programu Grundtvig ani współpracy z Narodową Agencją. – Nie chcemy wyjść na lizusów, ale naprawdę tu nie ma słabych stron – podkreślali zgodnie.

W seminarium uczestniczyły 82 osoby. Wśród osób zaproszonych należy wymienid prof. dr hab. Ewę Przybylską z Pracowni Edukacji Dorosłych w Katedrze Socjologii i Pedagogiki Społecznej Wydziału Nauk Pedagogicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, która od lat zajmuje się tematyką uczenia się osób dorosłych. Profesor Przybylska napisała wprowadzenie do publikacji „Europa seniorom – seniorzy Europie. Beneficjenci programu Grundtvig o korzyściach wynikających ze współpracy europejskiej”. Pozostałymi autorami publikacji wydanej przez FRSE w języku polskim i angielskim są realizatorzy sześciu wybranych projektów Grundtviga, a jej redakcją zajęła się szefowa programu pani Alina Respondek. Autorzy zostali zaproszeni do zaprezentowania swoich projektów na seminarium. I tak, wśród prelegentów znaleźli się: Barbara Kaszkur-Niechwiej z Akademii Pełni Życia w Krakowie, Piotr Jankowski - dyrektor Biblioteki Publicznej im. W. J. Grabskiego w Dzielnicy Ursus m.st. Warszawy, cytowany już dr Mirosław Marcinkowski z Łódzkiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, Elżbieta Plucińska z Olsztyńskiego Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego, prezes Towarzystwa Polsko-Niemieckiego w Krakowie dr Jerzy Jedliński oraz Zofia Banaszak i Jadwiga Korcz-Dziadosz z Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Kim był i czym jest Grundtvig

Alina Respondek rozpoczęła seminarium wprowadzeniem w tematykę programu Grundtvig. - Nasze seminarium jest po to, by porozmawiadć o efektach naprawdę dobrych projektów – mówiła, po czym przystąpiła do omówienia założeń programu. Bierze w nim udział 27 krajów Unii Europejskiej oraz Islandia, Lichtenstein, Norwegia, Turcja, i - częściowo od 2010 roku - Chorwacja i Macedonia – wyliczyła. Grundtvig, to jeden z czterech programów sektorowych skierowanych do poszczególnych sektorów edukacji i składających się na siedmioletni program „Uczenie się przez całe życie” (Lifelong Learning Programme). – Spośród nich, Grundtvig jest najmniejszy, ale najmniejszy dzisiaj – podkreśliła pani Respondek. – Jestem przekonana, że odpowiednik Grundtviga będzie miał po 2013 roku o wiele większy udział budżetowy. A wszystko dlatego, że Europa starzeje się i niezbędne jest poszerzanie oferty edukacyjnej skierowanej do osób w starszym wieku – dodała.

Pani Respondek nie omieszkała wspomnieć o patronie programu. Mikołaj Grundtvig był wyjątkowo wszechstronnym przedstawicielem duńskiego romantyzmu. Ten pisarz, poeta, protestancki pastor, teolog, historyk, filozof, nauczyciel i polityk zarazem, założył pierwszy uniwersytet ludowy by szkolić młodzież chłopską, a wkrótce podobne placówki zaczęły powstawać na całym świecie. Grundtvig jest autorem koncepcji uczenia się przez całe życie i właśnie dlatego unijny program wspierający uczenie się osób dorosłych został nazwany od jego nazwiska.

Wbrew częstym opiniom, program Grundtvig nie tylko wspiera uczenie się osób starszych języków obcych i obsługi komputera. Może dotykać wszystkich dziedzin życia, o ile działania dotyczą edukacji ogólnej, a nie zawodowej. – Grundtvig zawsze wspierał i będzie wspierał osoby dorosłe, którym jest w życiu trudniej i wymagają szczególnego wsparcia. Najważniejsze cele programu to sprostanie wyzwaniom edukacyjnym związanym ze starzeniem się społeczeństwa w Europie i tworzenie nowych ofert i ścieżek edukacyjnych dla dorosłych. Komisji Europejskiej zależy, żeby ludzie na każdym etapie życia podróżowali w celach edukacyjnych. Założeniem jest, aby liczba mobilności osób biorących udział w edukacji dorosłych z roku na rok wzrastała i osiągnęła w roku 2013 co najmniej 7 tysięcy.

Kolejne zadanie stawiane programowi to zwiększanie oferty edukacyjnej dla defaworyzowanych grup społecznych. – Chodzi m. in. o osoby ubogie, niepełnosprawne, żyjące w środowiskach o utrudnionym dostępie do edukacji oraz osadzonych, by po powrocie do społeczeństwa mogli się odnaleźć i utrzymać nie czyniąc więcej zła – tłumaczyła zebranym Alina Respondek. Zadania te są realizowane na poziomie krajowym i międzynarodowym, na zasadzie edukacji formalnej (np. uzupełnienie średniego wykształcenia w liceach dla dorosłych), edukacji pozaformalnej (w formie szkoleń, kursów i seminariów organizowanych np. przez uniwersytety trzeciego wieku, domy kultury lub inne placówki edukacji ogólnej dorosłych) oraz edukacji nieformalnej (czyli nie w formie zorganizowanych kursów - edukację taką prowadzić mogą np. muzea, media czy biblioteki).

Program Grundtvig zaplanowano na lata 2007-2013. Jesteśmy na półmetku, więc pani Alina Respondek przedstawiła zebranym gościom ciekawe statystyki. Od początku istnienia programu, do Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji łącznie wpłynęło 1130 wniosków o dofinansowanie samych tylko Projektów Partnerskich Grundtviga. W tym czasie ilość zaakceptowanych projektów partnerskich wzrosła z szesnastu w 2007 roku do osiemdziesięciu ośmiu w roku bieżącym. - Początki były bardzo skromne. Zaczynaliśmy z małą sumą 180 tysięcy euro. Do dziś nasz roczny budżet wzrósł aż czternaście razy, podczas gdy budżet programu Erasmus zaledwie siedem razy. Dotychczas dofinansowaliśmy działania dotyczące edukacji dorosłych na kwotę blisko 8 milionów euro - wyliczała Alina Respondek.

Oni są tacy sami jak my

Po wprowadzeniu do tematyki, swoją prezentację zaczęła Barbara Kaszkur-Niechwiej. – Reprezentuję Stowarzyszenie Akademia Pełni Życia, które działa na rzecz osób w średnim i starszym wieku. Prowadzimy wykłady, kursy językowe, treningi pamięci, kursy ICT od posługiwania się myszką po robienie zdjęć aparatem cyfrowym – wyliczała. Barbara Kaszkur-Niechwiej zwróciła uwagę, że gdy jej stowarzyszenie zaczynało działalność, były dwie grupy seniorów. – Teraz jest ich 21, bo mamy tak dużo chętnych! Szkolimy 700 osób – mówi. Wszystkie warsztaty są współorganizowane przez samych uczestników.

Akademia realizowała między innymi projekt „www-piękny-wiek”, którego celem była międzynarodowa wymiana doświadczeń na temat przybliżania seniorom nowych technologii komputerowych. Projekt skupiał organizacje z Danii, Finlandii, Hiszpanii, Czech, Litwy i Polski. Uczestnikami były osoby w wieku 60-80 lat o niskim bądź żadnym wykształceniu. Odbyło się siedem międzynarodowych seminariów, w których wzięli udział seniorzy z każdego kraju partnerskiego, a do tego aż 33 spotkania internetowe, podczas których uczestnicy rozmawiali o sytuacji emerytów w poszczególnych krajach, narodowej kuchni, muzyce czy operze. W komunikacji pomagali oczywiście obecni na spotkaniach tłumacze języka angielskiego.

- Poprawiliśmy znacząco nasze kompetencje językowe, bo nic tak nie zachęca do nauki jak wyjazdy międzynarodowe. Dowiedzieliśmy się o krajach, kulturach, a nawet o tym co każdy je na śniadanie. Powstały przyjaźnie między samymi seniorami – cieszy się Barbara Kaszkur-Niechwiej.

- Te spotkania poszerzyły zakres naszej tolerancji, wiedzy o innych kulturach – mówi Barbara Kaszkur-Niechwiej. I podaje ciekawy przykład z seminarium międzynarodowego w Polsce: – Wszyscy jedzą, obiad… A tu co? Hiszpanie nie jedzą, tylko memłają łyżkami w talerzach. Zastanawialiśmy się dlaczego, a rozwiązanie było proste. Otóż okazało się, że oni potrzebują pieczywa. W jednej ręce łyżka, w drugiej chleb - oni inaczej nie zjedzą zupy – mówi.

Koordynatorka projektu podkreśla, że był on pniem, z którego wyrosły trzy nowe współprace – m.in. Warsztaty Grundtviga dla seniorów. – Doświadczenia, którymi chciałabym się z państwem podzielić, można ująć w kilku zasadach: nie bójmy się podejmować nowych wyzwań; miejmy własne ale uzasadnione zdanie; zadbajmy o komunikację; cały czas pamiętajmy, że są inne punkty widzenia; język to nie taki straszny problem – chodzi o zrozumienie, a nie poprawność gramatyczną; dajmy sobie więcej czasu; zaangażujmy samych słuchaczy; najważniejszy jest kontakt człowieka z człowiekiem – dajmy na to czas i miejsce, nie bójmy się go inicjować – wyliczała Barbara Kaszkur-Niechwiej.

Dodawanie radości życia do lat

Kolejnymi prelegentkami były Jadwiga Korcz-Dziadosz i Zofia Banaszak z Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zaczęły swoje wystąpienie od cytatu: „Podobnie jak i jesień może byd najpiękniejszą porą roku, tak i starość może być najpiękniejszym etapem życia”. - Drodzy państwo, za nami są dwa projekty programu Grundtvig. Srebrny wiek kojarzy się z siwymi włosami, a my udowodniliśmy, że siły i zapału w nas wiele – mówiły przedstawicielki Zielonogórskiego UTW. Ich ostatni projekt był o tyle trudny, że jego uczestnikami – obok zaprzyjaźnionych Litwinów – byli od dawna skonfliktowani ze sobą Turcy i Cypryjczycy. – Doszło nawet do tego, że gdy w Nikozji miało się odbyć spotkanie uczestników projektu, władze Turcji nie wyraziły zgody na wyjazd swoich obywateli na Cypr, chod przecież do Polski i na Litwę wypuszczono ich bez problemu – zauważyły prelegentki.

Mimo że zabrakło seniorów z Turcji, obie panie szczególnie dobrze wspominają wizytę na Cyprze. – Przykładem dobrej praktyki były warsztaty plastyczne na plaży w Larnace. Z naturalnych materiałów jak drzewa, piasek, kora, wodorosty, stworzyliśmy wtedy prawdziwe dzieła sztuki – mówią. I dodają, że burmistrz Nikozji podjął ich w swoim ratuszu i wraz z urzędniczkami poświęcił dla gości cały dzień. – To tak, jakby w Warszawie grupę seniorów przyjęła pani prezydent Warszawy! A potem stało się coś zupełnie nieoczekiwanego – zaproszono nas do prywatnego domu burmistrza. Willa okazała się przepięknym muzeum ze zbiorami malarstwa i rzeźby, a oprowadzała nas po nim małżonka pana burmistrza – wspominają.

Koordynatorki podkreślają, że nic tak nie zbliża, jak bezpośrednie wizyty. I to mimo barier językowych. Dodają również, że dzięki programowi Grundtvig oferta Zielonogórskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku została znacznie wzbogacona. – Poszerzyliśmy też wiedzę o organizacji warsztatów. Po tylu wyjazdach kieszeń co prawda jest pusta, ale poznaliśmy Europę, a przede wszystkim wspaniałych ludzi. Tymi projektami żyliśmy całym sercem, a teraz stajemy do rywalizacji o nowe dofinansowanie i partnerów – mówią.

Projekty się kończą – wiedza i przyjaźnie pozostają

Dr Mirosław Marcinkowski z Łódzkiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku opowiedział o dwóch interesujących Projektach Partnerskich Grundtviga: „Open Doors for Europe – ODE” z lat 2004-2006, oraz „Let’s go for IT” realizowanego w latach 2005-2007. Łódzki UTW kładł szczególnie duży nacisk na walory edukacyjne projektów. - To porównywanie historii narodów, wpływów językowych, różnic kulturowych i obyczajowych – mówił dr Marcinkowski. Docenić należy też umiejętności porozumiewania się w języku obcym bez pomocy tłumacza. – Takie rozmowy z obcokrajowcami to prawdziwy egzamin językowy – zauważył.

W projekcie „ODE” uczestniczyło pięć organizacji z czterech krajów, a koordynatorem był niemiecki Uniwersytet w Ulm. Partnerami byli Hiszpanie, Włosi oraz dwie organizacje z Polski: Towarzystwo Wolnej Wszechnicy Polskiej w Lublinie oraz Łódzki Uniwersytet Trzeciego Wieku im. Heleny Kretz. W ramach projektu odbyły się cztery spotkania partnerskie, z czego dwa w Polsce. Służył on nawiązywaniu międzykulturowych znajomości. Jego realizacja potwierdziła, że wielu starszych ludzi obawia się uczestniczyć w europejskich spotkaniach i wymianach z europejskimi sąsiadami. Wśród barier, organizatorzy wskazują niewystarczającą znajomość języków obcych, brak doświadczeń w obcowaniu z innymi kulturami i przekonanie, że podczas spotkania może dojść do niezręcznego nieporozumienia, czy też zabraknie tematów do rozmowy. Dlatego ważnym elementem projektu były dyskusje seniorów na tematy takie, jak: słowa-klucze, narodowe tabu, zwyczaje świąteczne, obalanie stereotypów, tradycyjne potrawy i napoje.

We wspomnianej publikacji „Europa seniorom – seniorzy Europie”, autorzy z Łódzkiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku piszą: „Seniorzy dzięki pracy w projekcie zostali skonfrontowani ze swoją wiedzą i niewiedzą o własnej kulturze, co stało się przyczyną do bardzo cennych autorefleksji i zastanowienia się nad stereotypami i uprzedzeniami. Podczas rozmów z rodziną, w kręgu przyjaciół i w grupach osób starszych zdobyta wiedza i spostrzeżenia były przenoszone dalej”. Ponadto, między uczestnikami nawiązały się przyjaźnie przekraczające bariery kulturowe i językowe, a partnerzy z projektu zapraszali się nawzajem na odwiedziny już po jego zakończeniu.

Drugi projekt prezentowany przez dr. Marcinkowskiego, o nazwie „Wejdźmy w to – Let’s go for IT”, miał rozwinięcie „uczmy się języka angielskiego, aby lepiej poznawać Europę”. Jednak szybko okazało się, że w projekcie udział wzięły osoby znające dobrze język angielski (w tym nauczyciele tego języka), więc szkolenie językowe okazało się zbędne. Uczestnicy potrzebowali natomiast nauczyć się skuteczniejszych metod komunikacji za pośrednictwem Internetu. Dlatego nazwę sprytnie zmieniono na „Let’s go for IT – czyli wejdźmy w technologię internetową”. Koordynatorem projektu była Belgia, a partnerzy pochodzili z Hiszpanii, Czech, Niemiec, Finlandii, Cypru i Polski. Bezpośredni udział w projekcie wzięło po ok. 10 osób z każdego kraju.

Celem projektu było, by seniorzy nauczyli się wykorzystywać znajomość języka angielskiego porozumiewając się z innymi uczestnikami z krajów partnerskich za pośrednictwem doskonalonych umiejętności posługiwania się komputerem i przy jak największym wykorzystaniu Internetu. Dokonywano tego za pośrednictwem e-biuletynów przygotowywanych regularnie przez każdy kraj. Potem na forum partnerzy wymieniali się opiniami na temat swoich materiałów. E-biuletyny zawierały lokalne wiadomości, quizy na temat danego kraju, przepisy kulinarne, fotoreportaże lub wywiady. Równolegle trwała wymiana wiadomości e-mail między zainteresowanymi seniorami.

„Podróże za granicę i spotkania z członkami lokalnych społeczności zdecydowanie poszerzyły nasze horyzonty, dzięki czemu lepiej rozumiemy inne narody europejskie. Jest bardzo mało prawdopodobne, że te procesy zaistniałyby w innych okolicznościach” – zauważył dr Marcinkowski w publikacji „Europa seniorom – seniorzy Europie”. – Projekty się kończą, ale wiedza i przyjaźnie pozostają! – podsumował swoje wystąpienie.

Kluby czytelnicze dla dorosłych

O aktywizacji intelektualnej i społecznej dorosłych poprzez literaturę i multimedia opowiadał Piotr Jankowski, dyrektor Biblioteki Publicznej im. W. J. Grabskiego w Dzielnicy Ursus m.st. Warszawy. – Ludzie trzeciego wieku są ludźmi biblioteki. Wybitni seniorzy Stanów Zjednoczonych stawiają sobie za punkt honoru, by je zakładać. Również wybitni przedstawiciele naszego narodu swoją aktywność łączyli z fundowaniem bibliotek – czynili tak Raczyńscy, Zamojscy czy mój ulubiony Staszic. Dlatego twierdzę, że biblioteki są szczególnie predestynowane do udziału w programie Grundtvig – powiedział zebranym dyrektor Jankowski.

Biblioteka w Ursusie istnieje już ponad 60 lat. Aż 14 tysięcy osób wyrobiło sobie w niej karty biblioteczne, z czego 2100 osób jest już powyżej pięddziesiątego roku życia. – Od samego

początku biblioteka pomagała starszym mieszkańcom Ursusa organizując spotkania z pisarzami, poetami, aktorami i aktorkami – podkreślił Piotr Jankowski. – Uruchomiliśmy dwadzieścia sześć stanowisk komputerowych i pomogliśmy zainicjować Uniwersytet Trzeciego Wieku, który ma siedzibę w bibliotece. Wszystko to zrealizowaliśmy bez funduszy unijnych. Po co więc tutaj stoję? Ano zrealizowaliśmy projekt READCOM – kontynuował dyrektor.

W 2006 roku Piotr Jankowski wraz z Austrią, Portugalią, Belgią i Turcją zainicjował projekt „READCOM – Kluby Czytelnicze dla Dorosłych”. Jego celem było opracowanie atrakcyjnych metod aktywizacji dorosłych oraz wymiana doświadczeń w tym zakresie między krajami partnerskimi. Uczestnicy projektu wzięli udział w sześciu międzynarodowych spotkaniach w krajach partnerskich, wzięli także udział w cyklu warsztatów obejmujących kursy komputerowe, biblioterapię (stosowanie książek jako środka terapeutycznego), zajęcia literackie połączone z pisaniem pamiętników i wspomnień, kursy językowe oraz zajęcia międzykulturowe na temat rozpoznawania tożsamości.

– W 2007 roku zorganizowaliśmy międzynarodową konferencję READCOM z udziałem partnerów z pięciu krajów i 230 edukatorów z całej Polski – wspomina Piotr Jankowski. Rezultaty trzyletniej współpracy zostały zebrane i opublikowane w pięciu językach jako „Kluby czytelnicze READCOM – Podręcznik dla mentorów”. Koordynator projektu podkreśla, że przyczynił się on do zmiany programu działania wszystkich instytucji biorących udział w projekcie READCOM.

Jednym z ciekawszych wydarzeń projektu były warsztaty międzykulturowe z udziałem Turków, na których dokonano analizy książki Orhana Pamuka pt. „Śnieg”. - Doszliśmy do wniosku, że społeczność turecka przypomina społeczność polską z PRL, gdzie rzeczywistość była kształtowana przez dwie wielkie siły: państwo i kościół – mówi dyrektor.

Piotr Jankowski długo wyliczał korzyści płynące z realizacji projektu. – READCOM miał ogromny wpływ na bibliotekę. Wprowadził nową jakość pracy, doprowadził do wzrostu jej prestiżu i do rozwoju zawodowego pracowników. Także nasi uczestnicy doskonalili umiejętności językowe i obsługę narzędzi multimedialnych – mówił. Projekt zainicjował też działalność wydawniczą biblioteki, gromadzenie zbiorów obcojęzycznych oraz multimedialnych. – Jedna z pracowniczek placówki, wcześniej w ogóle nie znająca komputera, teraz prowadzi zajęcia z jego obsługi – cieszył się Piotr Jankowski.

- Trudno sobie wyobrazić działalność biblioteki dla seniorów bez współpracy europejskiej – zauważył dyrektor. – Z mojego punktu widzenia projekty unijne i cały europejski zgiełk wokół nich pozwalają nam oddychać. Oddychać inną przestrzenią, innym smakiem i rytmem życia – podsumował Piotr Jankowski.

Seniorów spotkania z astronomią

- Tytuł naszego projektu jest dwuczęściowy. Aurora, to zorza polarna, czyli zjawisko powiązane z astronomią. Z kolei wyraz Polaris odnosi się do Gwiazdy Polarnej i jest akronimem od nazwy „Partnership Opportunity for Learning: Astronomy Resources for Inspiring Seniors” – tłumaczyła słuchaczom seminarium Elżbieta Plucińska z Olsztyńskiego Planetarium i Obserwatorium Astronomicznego. Jej projekt wciąż trwa i dobiegnie końca dopiero w 2010 roku. – Mieliśmy zaplanowanych dwanaście wyjazdów zagranicznych, z czego już zrealizowaliśmy czternaście – powiedziała Elżbieta Plucińska, czym wywołała ogromną wesołość na sali. Po chwili wytłumaczyła: – Udało nam się więcej, ponieważ nasi przyjaciele ze Słowacji umożliwili tańszy pobyt.

W projekcie „Aurora – Polaris” obok olsztyńskiej instytucji uczestniczą także The SHARE Initiative Cic. z Hereford w Anglii (koordynator projektu), a także Astronomicky Ustav Slovenskiej Akademie vied, Tatranska Lomnica ze Słowacji oraz National and Kapodistrian University of Athens z Grecji. Działania wspiera także portal astronomiczny www.astronomia.pl. Elżbieta Plucińska zauważyła, że olsztyńskie obserwatorium realizowało wcześniej projekt z programu Comenius, podczas którego pracownicy instytucji zdobyli niezbędne doświadczenia konieczne do prowadzenia międzynarodowego projektu finansowanego ze środków unijnych.

– Głównym celem planetarium jest edukacja dzieci i młodzieży, ale na tym nie poprzestaliśmy - mówiła Elżbieta Plucińska. Kilka lat temu do instytucji zgłosił się olsztyński Uniwersytet Trzeciego Wieku z propozycją założenia koła zainteresowań w planetarium. Pomysł chwycił błyskawicznie i obecnie planetarium już regularnie organizuje zajęcia dla seniorów. Początkowo prowadzili je sami pracownicy placówki. Z czasem uczestnicy tak rozpasjonowali się w astronomii, że zapragnęli wziąć w nich czynny udział. – Wyłoniła się grupka pań, które samodzielnie opracowują życiorysy polskich astronomów i pokazują je innym na prezentacjach multimedialnych - chwali Elżbieta Plucińska. Starsze panie przygotowują także prezentacje podsumowujące zagraniczne wyjazdy uczestników projektu. – Uczestnicząc w tym zbliżyły się do nas, my do nich - cieszy się prelegentka.

Za znakomite podsumowanie prezentacji Elżbiecie Plucińskiej posłużył fragment wspomnień z zagranicznego wyjazdu jednej z uczestniczek projektu, pani Leokadii Czajkowskiej, która była zresztą na sali Domu Technika w Warszawie: „Astronomia stała się moją pasją, a jednocześnie mogłam przebywać z ludźmi, którzy mają te same zainteresowania i problemy. (…) Wyjazd dał mi motywację do nauki języka angielskiego. Zrozumiałam, że można być aktywnym w starszym wieku, że nie ma barier, a nawet, że można zrobić coś dla młodszego pokolenia”.

Aktywny senior w społeczeństwie obywatelskim

Ostatnim prelegentem prezentującym dobre praktyki był dr Jerzy Jedliński. Prezentował on innowacyjny projekt „SEVIR – Senior Volunteers In Interest Representations” realizowany w latach 2007-2008. – Muszę Państwa sprowadzić na ziemię z astronomicznej wysokości – zażartował zaczynając prezentację dr Jedlioski. – Tematyka aktywizacji seniorów nie jest ani łatwa ani popularna. Ale my bardzo lubimy i cenimy sobie pracę w ramach programu Grundtvig. Reprezentuję Towarzystwo Polsko-Niemieckie w Krakowie. Przed kilku laty szukaliśmy ciekawych form działania, chcieliśmy oferować całkowicie bezpłatne zajęcia dla seniorów. To nie było łatwe, ponieważ środowisko osób starszych jest bardzo rozproszone, nie ma miejsca codziennych spotkań – wspomina Jerzy Jedliński. W końcu Towarzystwo do partnerstwa namówiło Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie. Rezultatem tej współpracy jest regionalny program społeczno-edukacyjny „Szkoła @ktywnego Seniora” („S@S”). Służy on odkrywaniu i rozwijaniu zainteresowań, nabywaniu nowych umiejętności, wymianie wiedzy i doświadczenia oraz nawiązywaniu twórczych relacji z młodszą generacją.

Dr Jedliński tłumaczył, że program „S@S” jest realizowany poprzez liczne projekty krajowe i międzynarodowe, a znaczącą rolę w jego rozwoju ma program Grundtvig. Projekt SEVIR był jednym z nich, a służył stymulowaniu aktywności obywatelskiej seniorów. Prócz tego, celem projektu jest integracja tego środowiska, włączenie go w pełny nurt życia społecznego i wprowadzenie w nowoczesne techniki multimedialne. – Zależało nam na uświadomieniu seniorom tego, że warto być aktywnym w różnych formach życia obywatelskiego. Niestety, środowisko to nie uczestniczy w debacie publicznej – zauważył dr Jedlioski. Odpowiedź na pytanie o przyczynę tego stanu rzeczy jest jego zdaniem prosta: – Dzisiaj uczy się w szkołach aktywności społecznej i politycznej, a nas nikt tego nie uczył. Są też bariery historyczne, kompetencyjne i organizacyjne – rozproszenie środowiska.

Koordynatorem projektu na poziomie międzynarodowym było stowarzyszenie KIFAS z Niemiec, a pozostałymi partnerami: Uniwersytet Lancaster z Wielkiej Brytanii oraz instytucje edukacyjne i organizacje pozarządowe z sześciu krajów europejskich. Jako metodę działania organizatorzy programu obrali przeprowadzenie szeregu seminariów i konferencji, na których słuchacze poznawali zasady funkcjonowania administracji publicznej, procesy decyzyjne i polityczny wymiar problemów – „gdzie kto jest za co odpowiedzialny, jeśli idzie o sprawy starszego pokolenia”. Omawiano także metody analizowania i określenia potrzeb grup społecznych. Poruszono tematykę inicjatyw społecznych - jak integrować środowisko, reprezentować grupy interesów i lobbować. Rezultatem tych działań są poradniki wydane w sześciu językach drukiem oraz w Internecie. Znajdują się w nich analizy, synteza sytuacji i wskazówki dla seniorów chcących przejawiać aktywność, a także dla tych, którzy chcieliby szkolić seniorów i zachęcać do aktywności w przestrzeni publicznej.

Jerzy Jedliński podkreślał, że starania podjęte w projekcie SEVIR są pionierskie, ponieważ w Polsce nie ma ani opracowanej metodologii edukacji seniorów w reprezentowaniu swoich interesów w życiu publicznym, ani szkoleniowców specjalizujących się w tej dziedzinie. Tymczasem z doświadczeń projektu wynika, że osoby, które zakończyły swoją zawodową karierę, często są gotowe dzielić się wiedzą i doświadczeniem oraz szukają stosownych możliwości zaangażowania się w życie publiczne. Wynika to zarówno z pobudek altruistycznych, jak i naturalnej chęci wydobycia się z izolacji. Dlatego należy wykorzystać niedoceniany potencjał społeczny środowiska osób w trzeciej fazie życia. Będzie to korzystne zarówno dla samych seniorów, jak i jakości polskiej – i europejskiej – debaty publicznej.

- Naszym zamierzeniem było przekonać do tego, że działalność pro publico bono jest jednocześnie działalnością pro domo sua – zakończył dr Jedliński. W tym momencie z kilku miejsc sali rozległy się jednocześnie zawołania: - Prosimy podać adres internetowy, z którego można ściągnąć wspomniany poradnik!

Po pięćdziesięciu latach niewoli…

Przed końcem drugiej części seminarium swoje refleksje na temat programu Grundtvig wyraziła profesor Ewa Przybylska. – Powszechne są w naszym społeczeństwie poglądy, że starość kojarzy się z szarą jesienią, mało atrakcyjnym okresem życia. A my tutaj wszyscy wiemy, że tak wcale być nie musi – zauważyła. Wówczas z sali padło pytanie, czy ktoś obliczył, jaki procent słuchaczy uniwersytetów trzeciego wieku bierze aktywny udział w projektach i innych inicjatywach wymagających zaangażowania. Smutną prawdę w odpowiedzi na to pytanie przedstawił dr Mirosław Marcinkowski: - Łódzki Uniwersytet Trzeciego Wieku ma ok. 960 słuchaczy. Do pracy chętnych jest góra pięćdziesięciu, a reszta przychodzi by się spotkać i pogawędzić – zauważył. – Jednak ciągle słyszy się, jak ta i owa pani po kątach szepcze do koleżanki: o masz, oni to ciągle sobie tylko po Europie jeżdżą! – mówił dr Marcinkowski. – A ja na to: drogie panie, proszę się zgłaszać, proszę działać! Jednak prawie nikt nowy nie przychodzi, a zazdrośni są ciągle – kwituje.

Tymczasem chętnych do uczestniczenia w zajęciach uniwersytetów trzeciego wieku i klubów seniora wciąż przybywa. – Polska jest w czołówce krajów Unii pod względem ilości uniwersytetów trzeciego wieku – podkreśla szefowa programu Grundtvig pani Alina Respondek. – To prawda, i wciąż rosną jak grzyby po deszczu – wtóruje jej pani Zofia Iwanicka, szefowa UTW na warszawskim Mokotowie i wieloletnia propagatorka idei uczenia się przez całe życie. Pani Zofia Iwanicka, powołując się na dane z czerwca tego roku, podała, że obecnie w Polsce jest aż 250 podobnych instytucji, a do tego znaczna liczba klubów seniora. – Jestem zachwycona tym, co dzisiaj usłyszałam. Wspaniale, że tak wielu seniorów udaje się zachęcić do otwartości na świat i aktywności – cieszy się Zofia Iwanicka.

Jeden „Grundtviczek” to za mało

– Rozejrzyj się, czy nie ma wokół ciebie kogoś, jakiejś grupy społecznej, która potrzebuje pomocy, której można pomóc dzięki działaniom edukacyjnym. Grundtvig właśnie temu służy. My, pracownicy Narodowej Agencji widzimy jak program zmienia ludzkie życie. Daje poczucie użyteczności – mówi Alina Respondek. – W Narodowej Agencji mamy poczucie misji. Świadomość, że pomagamy osobom i organizacjom towarzyszy naszej pracy każdego dnia – tłumaczy pani Respondek.

Niestety, nie wszystko w działalności na rzecz seniorów przedstawia się tak różowo – nasz mały Grundtvig nie zbawi Polski. W większości państw są departamenty edukacji dorosłych w ministerstwach edukacji, bywają instytuty edukacji dorosłych, a w Polsce brak takich systemowych rozwiązań dotyczących ogólnej, niezawodowej edukacji osób dorosłych, poza edukacją formalną – zauważa Alina Respondek. I dodaje, że brakuje także publicznych środków na finansowanie działalności placówek edukacyjnych dla starszego pokolenia. – My możemy finansować wyjazdy i inne działania zaplanowane w projekcie, ale już nie regularne działania placówki. Nie ma dobrego systemu wspierania ogólnej pozaformalnej i nieformalnej edukacji dorosłych, a w dodatku potrzebujących, czyli osób dorosłych, którzy chcą i powinni się uczyć, jest co raz więcej – podkreśla pani Respondek.

Jej słowa potwierdza profesor Ewa Przybylska i tłumaczy, że z braku publicznych funduszy, działalność uniwersytetów trzeciego wieku czy klubów seniora finansują z własnych skromnych oszczędności sami emeryci, płacąc comiesięczne składki rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu złotych – Tymczasem w Niemczech nie dość, że seniorzy są zamożniejsi, to jeszcze istnieje system finansowania na takiej zasadzie, że środki na działalność każdej placówki pochodzą w 1/3 od władz landu, w 1/3 od władz gminy i w 1/3 ze składek członkowskich.

Gośd seminarium dr Janina Zawadowska wlewa w tę czarę goryczy łyżkę optymizmu przekonując, że Polak i tak zawsze jakoś sobie poradzi, choć nie dla każdego starczy miejsca. – Jak jest dzień zapisów na nowe zajęcia w żoliborskim klubie seniora, to w kolejce trzeba stanąć o szóstej rano, bo później nie będzie już miejsc – mówi dr Janina Zawadowska, jedna z uczestniczek seminarium. Zdradza też, że zajęcia czy warsztaty są dla ich uczestników nie tylko okazją do zdobycia wiedzy, ale też spotkania towarzyskiego. – Panie się zawsze wytwornie ubierają, idą do fryzjera, a jak zobaczą jakiegoś eleganckiego dżentelmena na sali, to potrafią go omawiać pisząc do siebie smsy, bo przecież dopiero przy kawie na osobności będzie rzecz można swobodnie przedyskutować.

– Życie jest dobre kiedy jest wypełnione treścią. Wśród nas żyje wielu seniorów, których życiu tego brakuje. Bardzo wielu seniorów w Europie czuje się odrzuconych, niepotrzebnych. Nie mają możliwości czerpania radości – mówiła zebranym prof. dr hab. Ewa Przybylska. – Pytanie więc do osób organizujących projekty, do decydentów politycznych: jak wygląda nasze życie społeczne? Co zrobić, by tych nieszczęśliwych ludzi było jak najmniej? Jest to jedno z najważniejszych wyzwań, przed którymi stoimy – kontynuowała.

Profesor Przybylska odwołując się do badań psychologicznych podkreśliła, że ludzie, którzy patrząc wstecz i podsumowując swoje dokonania mówią o spełnieniu, osiągnięciu sukcesu zawodowego i prywatnego, są pełni radości i ufności, chętnie uczestniczą w życiu społecznym i towarzyskim. Z kolei osoby, które w zaawansowanym wieku uznają, że zmarnowały szanse, są nieaktywne. – Liczę, że zwłaszcza o tych drugich będziecie państwo pamiętać i znajdziecie sposób, żeby się otworzyli i zechcieli uczestniczyć w kolejnych projektach Grundtviga – podsumowała profesor Ewa Przybylska.

„O młodości nie stanowi wiek
Młodość to stan duchowy
To siła woli, to rodzaj wyobraźni, to potęga uczucia
To odwaga górująca nad nieśmiałością”
hinduska sentencja zacytowana w publikacji „Europa seniorom – seniorzy Europie”


Switch style