Karina Boguń

img_4801 img_4925 img_5180 img_5122 img_5157
Tematyka działań: 
Grupy o specjalnych potrzebach, w tym osoby niepełnosprawne
Sztuka, muzyka, kultura
Zagadnienia pedagogiczne / dydaktyczne
Akcja: 
Kursy doskonalenia zawodowego kadry dla edukacji dorosłych
Imię i nazwisko: 
Karina Boguń
Stanowisko pełnione w organizacji: 
koordynator projektu systemowego
Nazwa organizacji, z której był składany wniosek: 
Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Wadowicach
Pełny adres organizacji: 
ul. Mickiewicza 15, 34-100 Wadowice
Tytuł szkolenia: 
ARTERY workshop: Art – Education – Therapy. Social Skills for Vulnerable Groups.
Nr Umowy Finansowej z Narodową Agencją: 
2012-2-PL1-GRU03-29277
Data realizacji
Termin wyjazdu: 
02.09.2012 - 09.09.2012
Organizator szkolenia: 
Key & Key Communications
Kraj: 
Włochy
Miasto bądź rejon: 
Perugia
Opis szkolenia i jego wpływu: 

Jako pedagog specjalny pracuję z różnymi grupami osób, które mają trudności w funkcjonowaniu w społeczeństwie lub ze specjalistami, którzy zawodowo opiekują się osobami niepełnosprawnymi lub/i z chorobami psychicznymi. Jestem koordynatorem projektu systemowego, realizowanego przez jednostkę pomocy społecznej. W ramach naszego projektu określamy potrzeby i możliwości m.in. dorosłych osób z różnymi niepełnosprawnościami, a następnie organizujemy dla nich takie działania, które w efekcie mają zwiększyć ich szanse na podjęcie pracy i reintegrację społeczną. Proponujemy im najczęściej różnego rodzaju kursy i szkolenia (podnoszące ich kwalifikacje zawodowe lub rozwijające zainteresowania), wsparcie psychologiczne czy wyjazdy łączące integrację z rehabilitacją. Moim drugim sposobem na zawodową samorealizację jest prowadzenie szkoleń z zakresu pracy terapeutycznej i komunikacji z osobami niepełnosprawnymi, a także dotyczących problemu agresji i autoagresji u osób niepełnosprawnych lub/i chorujących psychicznie. Podstawą do prowadzenia tych szkoleń jest bogate doświadczenie zdobyte przeze mnie podczas kilku lat pracy w Wielkiej Brytanii, m.in. w szpitalu psychiatrycznym. Odbiorcami prowadzonych przeze mnie szkoleń są przede wszystkim pracownicy domów pomocy społecznej, warsztatów terapii zajęciowej, środowiskowych domów samopomocy czy szkół specjalnych.

Bardzo zależy mi na ciągłym podnoszeniu swoich kompetencji zawodowych. Dlatego też z dużym zainteresowaniem jechałam na kurs „ARTERY workshop: Art-Education-Therapy. Social Skills for Vulnerable Groups”. Udając się do Perugii we Włoszech, miałam nadzieję zdobyć wiedzę na temat nowych metod pracy z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym, którą potem mogłabym zastosować bezpośrednio w pracy z moimi klientami lub przekazać uzyskane informacje osobom, które szkolę.

Kurs trwał 6 dni (03-08.09.2012) i został zorganizowany przez organizację Key & Key Communications z Włoch. Z uwagi na to, że kurs jest wynikiem Projektu Wielostronnego Grundtviga, w szkoleniu uczestniczyli także przedstawiciele organizacji partnerskich tego projektu: Bielskiego Stowarzyszenia Artystycznego „Teatr Grodzki” (Polska), Teatru Bezdomnego (Słowacja), Centrum Edukacji i Szkolenia Agricola (Finlandia), Fundacji Intras (Hiszpania) oraz Placówki Kształcenia Ustawicznego EST (Polska). Dziedziny specjalizacji każdego z partnerów gwarantowały różnorodność przedstawianych metod oraz proponowanych spojrzeń na pracę z osobami marginalizowanymi. Oprócz mnie w kursie uczestniczyło 13 osób z różnych krajów europejskich (m.in. osoby pracujące z bezdomnymi, imigrantami czy niepełnosprawnymi), a dodatkowo, wspomniani przedstawiciele organizacji partnerskich (1-3 osoby). Każdego dnia w zajęciach uczestniczyło około 20 osób.

Przed wyjazdem, korzystając z Internetu, zapoznałam się z działalnością każdego z partnerów, co okazało się bardzo pomocne w późniejszym pełniejszym korzystaniu z wykładów i warsztatów prezentowanych przez każdego z partnerów. Poza tym, zgodnie z zaleceniem organizatora, zarejestrowałam się na internetowej Platformie ARTERY, gdzie zapoznałam się z zamieszczonymi tam Learning Paths i Learning Steps (to metoda proponowana w pracy z osobami z poszczególnych grup zagrożonych wykluczeniem społecznym, która składa się z 3-5 Learning Steps, czyli poszczególnych etapów realizacji tej metody; w części początkowej autor Learning Path opisuje cel danego ćwiczenia oraz rekomendacje dotyczące odbiorcy, a potem przedstawione są jego poszczególne elementy: przygotowanie, przebieg, zakończenie; ważną częścią Learning Path są także komentarze zamieszczane przez osoby, które daną metodę wypróbowały). Przygotowałam także prezentację na temat mojej działalności zawodowej, a także prezentację dotyczącą Polski. Odświeżyłam również wiadomości związane z pracą z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym- przejrzałam materiały zdobyte podczas odbytych przeze mnie szkoleń i kursów, zwracając szczególną uwagę na te w języku angielskim. Ważnym elementem przygotowania było usystematyzowanie sobie wiadomości na temat polskich realiów pracy z osobami niepełnosprawnymi, gdyż w czasie kursu we Włoszech inni uczestnicy często pytali o moje poglądy na te sprawy. Ponadto poszerzyłam swoje wiadomości na temat Włoch, regionu Umbria i miasta Perugia.

Kurs przeprowadzony został w formie warsztatowej, która obejmowała krótkie prezentacje, dyskusje, jak i ćwiczenia praktyczne, polegające na pracy w parach, w grupie, podejmowaniu działań teatralnych, literackich, plastycznych, tanecznych i muzycznych.

Przed wyjazdem na kurs, muszę przyznać, obawiałam się przewidzianych w programie kursu zajęć związanych z graniem na scenie czy tych prowadzonych przez ludzi związanych z teatrem, ponieważ mam spore trudności w uczestnictwie w ćwiczeniach polegających na wcielaniu się w różne role. Jednakże atmosfera wypracowana przez organizatorów i uczestników pozwoliła nawet nieuzdolnionym teatralnie osobom brać udział we wszystkich ćwiczeniach związanych z dramą, odgrywaniem ról czy choćby w spontanicznym wyrażaniu swoich emocji.

Prawie każdy dzień składał się z prezentacji - najczęściej pokazanej w bardzo praktycznej formie- metod pracy z osobami zagrożonymi wykluczeniem społecznym (np. bezdomnymi, niepełnosprawnymi, chorującymi psychicznie, imigrantami) stosowanymi przez poszczególnych partnerów. Z racji tego, że w kursie brały udział osoby w mniejszym lub większym stopniu doświadczone w pracy z osobami z grup ryzyka wykluczeniem społecznym, w drugiej części dnia to właśnie uczestnicy kursu prezentowali swoje własne miejsca pracy i sposoby pracy. Był też czas na „zareklamowanie”, w formie prezentacji i poczęstunku, kraju pochodzenia każdego z uczestników. Pomimo że byliśmy z tak różnych miejsc w Europie, łączyła nas duma z naszych krajów i narodowych korzeni.

Jadąc na kurs zawodowy, można się spodziewać typowych wykładów, tylko od czasu do czasu przerywanych jakimiś ćwiczeniami- w końcu pojechaliśmy tam nie na wakacje, ale żeby się dokształcać. Jednak bardzo zaskoczyły mnie dwie rzeczy, które zaprzeczyły moim wcześniejszym wyobrażeniom. Po pierwsze, wiedza przekazana nam przez organizatorów była bardzo praktyczna, bazowała na ćwiczeniach, zadaniach, które na bieżąco wykonywaliśmy „na żywym materiale”, czyli na sobie. Organizatorzy nie narzucali nam swoich metod jako najlepszych, ale jako wzbogacające nasze doświadczenie, jako propozycje możliwe do wykorzystania w naszym środowisku pracy. Po drugie, bardzo podobało mi się, że organizatorzy nie stali na stanowisku mentora czy nauczyciela, ale traktowali nas jako partnerów, chcieli się od nas uczyć w takim samym stopniu, w jakim my przyjechaliśmy się uczyć od nich. Każdy z organizatorów po zaprezentowaniu swojej części wcielał się w rolę uczestnika. Organizatorzy razem z uczestnikami kursu brali dział we wszystkich działaniach, nie było bariery: kursant-trener.

Tematy poruszone podczas kursu dotyczyły barier w komunikacji oraz kwestii kreatywności czy użycia technik plastycznych i teatralnych w pracy z osobami z grup ryzyka wykluczeniem społecznym. Część kursu poświęcono także prezentacji stworzonej wspólnie przez wszystkich partnerów Platformy ARTERY, która zawiera wiele podpowiedzi, nowatorskich metod, ciekawych pomysłów dla profesjonalistów szukających inspiracji do swojej pracy z ludźmi potrzebującymi pomocy. Każdy z uczestników został również zobowiązany do zamieszczenia na Platformie choćby jednej ze swoich własnych metod pracy.

Choć kurs nie dawał bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, jak wykorzystać sztukę, terapię i edukację w polepszaniu umiejętności społecznych osób zagrożonych wykluczeniem społecznym, jednak zmuszał do kreatywnego myślenia i samodzielnego szukania najlepszych metod  pracy. Kurs dał nam nowe możliwości, umożliwił spojrzenie w sposób świeży na temat, którym zajmujemy się być może od lat.

Oprócz zdobycia cennych informacji natury zawodowej, warto było pojechać do Perugii, żeby poznać wielu wspaniałych ludzi: zaangażowanych w swoją pracę, chcących się uczyć i poszerzać horyzonty po to, aby świadczyć lepsze usługi wobec swoich klientów. Organizatorzy zadbali o nas również pod względem pozazawodowym- mieliśmy przepyszne jedzenie, bardzo dobre warunki zakwaterowania, wycieczkę do Asyżu czy kilkugodzinny spacer po Perugii z przewodnikiem.

Wszystko to sprawiło, że wróciłam z Włoch zakochana w tym kraju (muszę tam znów pojechać, żeby zobaczyć więcej) i z głową pełną pomysłów i nową energią do pracy.

Od mojego powrotu z kursu „ARTERY” staram się w jeszcze bardziej różnorodny sposób pracować z moimi klientami. Każda osoba niepełnosprawna jest inna, potrzebuje pomocy bardzo dopasowanej do jej indywidualnych, wyjątkowych potrzeb. Dzięki kursowi w Perugii do mojej palety metod pracy z osobami niepełnosprawnymi dołączyłam nowe (m.in. wykorzystanie rysunku podczas rozmowy o problemach wewnętrznych, np. w formie prośby o narysowanie „Jak się dzisiaj czujesz?” oraz wykorzystanie lalek, marionetek, kukiełek, które najpierw mogą być wykonane przez czy razem z osobą niepełnosprawną, a potem użyte w odgrywaniu scenek czy przy rozmowie - osoba niepełnosprawna może czuć się bardziej komfortowo mówiąc do lalki, niż bezpośrednio do nas). Poza tym, wśród moich koleżanek i kolegów z pracy oraz znajomych, rozpowszechniłam adres internetowy Platformy ARTERY, udostępniłam poradnik otrzymany od organizatorów dotyczący kształtowania umiejętności społecznych oraz podzieliłam się z nimi informacjami na temat konkretnych metod pracy poznanych na kursie. Dodatkowo zachęcam moich współpracowników oraz uczestników prowadzonych przeze mnie szkoleń do zainteresowania się kursami dostępnymi w ramach programu Grundtvig,  jako przede wszystkim poszerzającymi horyzonty myślowe, inspirującymi do doskonalenia się zawodowego oraz dającymi możliwości nawiązania międzynarodowych kontaktów na płaszczyźnie profesjonalnej. Niestety, dla wielu osób nieznajomość języków obcych jest barierą uniemożliwiającą ubieganie się o udział w kursie Grundtviga. Z takimi osobami tym chętniej dzielę się przywiezionymi z Perugii materiałami szkoleniowymi i szczegółowo opowiadam o zaobserwowanych tam przeze mnie ciekawych, nowatorskich sposobach pracy.

Trudno stwierdzić, jakie efekty przyniesie mój udział w kursie „ARTERY”, gdyż nie wobec każdego mojego klienta będę mogła zastosować wszystkie poznane tam metody. Będzie to bardziej kwestia dostosowania podejścia do danej osoby spośród poszerzonych różnorodnych możliwości. Praca z człowiekiem, który jest w jakiś sposób marginalizowany, jest zawsze trudniejsza i bardziej długotrwała, niż praca z innymi grupami. Potrzeba więc czasu, aby stwierdzić, w jaki stopniu kurs w Perugii sprawił, że moja praca jest bardziej efektywna i skuteczna. Jednakże sam fakt, że po powrocie z kursu z większą energią, motywacją, otwartością umysłu i gotowością do stosowania nowatorskich metod zabrałam się do pracy, na pewno został zauważony przez moich klientów- przecież dużo chętniej przyjmuje się pomoc od osoby, która jest autentyczna i zaangażowana w swojej chęci niesienia tej pomocy.

Fakt, że kurs „ARTERY” organizowany był w innym kraju niż Polska, miał wpływ na moje pełniejsze w nim uczestnictwo. Pobyt za granicą sprawił, że nie telefonowałam do domu, do pracy, żeby być na bieżąco- uniknęłam dzięki temu „rozdwojenia jaźni” i całkowicie mogłam zaangażować się w odbiór treści na kursie. Duża odległość od miejsca pracy sprawiła, że uniknęłam sytuacji, kiedy to ciało jest obecne na szkoleniu, a duch jest zajęty rozwiązywaniem jakiegoś bieżącego problemu w pracy (tak niekiedy się zdarza, gdy uczestniczymy w jakimś krajowym kursie). W kursie brałam udział całą sobą, wszelkimi zmysłami. Kurs miał charakter bardzo międzynarodowy, co sprzyjało poszerzaniu własnych horyzontów, wymagało większej otwartości na inne poglądy- a to zawsze ubogaca nas przede wszystkim osobowo. Bardzo cenne są również zawarte w Perugii znajomości, bo po powrocie do kraju, gdy napotykam jakieś trudności w pracy, zawsze mogę podzielić się nimi z innymi profesjonalistami, którzy, nie zarażeni naszym lokalnym sposobem myślenia, na pewno będą w stanie pomóc mi spojrzeć na problem z zupełnie innej strony i poszukać rozwiązania tam, gdzie nie pomyślałabym o jego szukaniu.

Nie można też pominąć faktu, że mając pod stopami wielotysięczną historię Perugii, chłonąc oczami cudowny umbryjski krajobraz, poznawałam Włochy najpełniej, jak tylko się dało- tego nie można osiągnąć czytając nawet setki książek, słuchając opowieści innych czy oglądając zdjęcia zrobione przez kogoś podczas urlopu. Będąc na podobnym kursie w Polsce, nie miałabym okazji poczuć, na czym polegają Włochy i Umbria. To piękne miejsce.

Kurs był bardzo profesjonalnie przygotowany ze strony organizatorów, a i współpraca z Narodową Agencją była bardzo konkretna i przyjemna. Nie bałam się „jechać w nieznane”. Owszem, wyjazd na kurs wymaga sporego nakładu pracy, przygotowania, chęci i odwagi, ale efekty przewyższają włożony wysiłek. I są to efekty, które po powrocie, jak w przypadku kostek domina, lawinowo zostają przekazane wielu innym osobom, które być może nigdy nie będą miały szansy uczestniczyć w podobnym kursie, ale za naszym pośrednictwem odczują jego skutki. Jeśli jest ktoś, kto dopiero rozważa wyjazd na kurs Grundtviga, to zacytuję mu motto Davida, młodego Słowaka, którego poznałam w Perugii: „Go for it!”.

Switch style