Urszula Zielińska

Zielinska 1 Zielinska 2 Zielinska 3 Zielinska 4 Zielinska - domek z gliny Zielinska - misnia warsztat Zielinska - otoczenie Zielinska - pracownia szkola Zielinska - restauracja Zielinska - kafel
Tematyka działań: 
Sztuka, muzyka, kultura
Akcja: 
Kursy doskonalenia zawodowego kadry dla edukacji dorosłych
Imię i nazwisko: 
Urszula Zielińska
Stanowisko pełnione w organizacji: 
instruktor ceramiki
Nazwa organizacji, z której był składany wniosek: 
n/d
Pełny adres organizacji: 
n/d
Telefon: 
697 984 782
E-mail: 
luka8@o2.pl
Tytuł szkolenia: 
Further Training Course for Ceramic Teachers. Ceramic workshop - Ceramics - inspired by Dresden Baroque
Nr Umowy Finansowej z Narodową Agencją: 
2009-2-PL1-GRU03-05934
Data realizacji
Termin wyjazdu: 
19.10.2009 - 26.10.2009
Organizator szkolenia: 
Omse e.V. eingetragener Verein für Lebenskultur und Gemeinsinn
Kraj: 
Niemcy
Miasto bądź rejon: 
Drezno
Opis szkolenia i jego wpływu: 

Z wykształcenia jestem ceramikiem, prowadzę warsztaty rodzinne w jednym z warszawskich domów kultury, uczę ceramiki i toczenia na kole. Prowadziłam też hobbystyczne warsztaty dla dorosłych oraz terapeutyczne dla osób niepełnosprawnych.

Pracuję w Warszawie, jednak zawsze pociągała mnie praca na terenach wiejskich i podmiejskich, o utrudnionym dostępie do ofert edukacyjno-kulturalnych, miejsc z których trudno czy to seniorom, czy młodym mamom dojechać na  jakiekolwiek zajęcia. Starałam się więc brać udział w okazjonalnych imprezach i festynach w podwarszawskich miejscowościach, okolic Konstancina, Piaseczna, Góry Kalwarii, prowadząc tam warsztaty ceramiczne i rękodzielnicze. W ten sposób rozwinęła się moja współpraca z wioską Gassy pod Konstancinem – poznałam panie z koła gospodyń wiejskich, które przemyśliwały o częstszych zajęciach dla swoich mieszkańców.

Kurs w Dreźnie (w ramach akcji: Kursy doskonalenia zawodowego kadry dla edukacji dorosłych) pojawił sie jak na nasze zamówienie i był  strzałem w dziesiatkę, uczył bowiem m.in. techniki zdobienia (barwionymi glinkamitzw. angobami), która przy zaskakujących efektach zdobniczych, łatwo da się wykorzystać w trudnych warunkach technicznych przy braku pieca (a tak było w tym przypadku), i gdzie prace do wypału trzeba dowozić na większe odległości.

W Polsce brakuje kursów kładących nacisk na samą tę technikę. Kurs  w Dreźnie były dla mnie nauką u źródła, bo w drezdeńskim baroku zdobienie angobami było stosowane na szeroką skalę.

Mój wyjazd, udział w programie Grundtviga przecierał szlaki, a kontakt z organizacją i instruktorem prowadzącym kurs okazał się podwójnie korzystny, bo zaowocował kolejnym wyjazdem. Dwie nauczycielki z małej szkoły podstawowej w Opaczy – innej wioski spod Konstancinem, poinformowane o programie przez sołtys wsi Gassy, wyjechały (i to przede mną!) na tydzień do Drezna, tym razem na Warsztaty Grundtviga.

A sam kurs?

Sam kurs był dość intensywny, obejmował wycieczki po barokowych zabytkach architektury. Odwiedzenie kilku pracowni (szkolnej, prywatnej i w centrum kultury). Cenne również było właśnie  zobaczenie integralnego z otoczeniem centrum kulturalnego, gdzie połączono przestrzeń pracowni z restauracją i ekologicznymi działaniami wokół centrum, dając tym samym bogatą ofertę dzieciom i dorosłym.

Oprócz zajęć praktycznych – nauki zdobienia i tworzenia własnych prac inspirowanych barokiem program kursu przewidywał czas na prowadzenie dyskusji na tematy techniczne, wymianę informacji dotyczących metodyki pracy i problemów technologicznych.

Dlatego, tu sugestia dla wyjeżdzających,  zawczasu warto wcześniej przygotować sobie listę pytań do prowadzących, bo przy intensywności działań i wrażeń może nam umknąć coś istotnego, a taka lista dobrze porządkuje problemy. Warto również zabrać ze sobą na cd pokaz slajdów z naszych zajęć, przykłady prac, to ułatwia rozmowę i wymianę doświadczeń. Podobnie do mnie tak właśnie zrobiła moja kursowa koleżanka z Austrii, prowadząca kursy ceramiczne dla dorosłych.

Oprócz cennych uwag dotyczących rozwiązań technicznych (jak maluje się pędzlem, jak gąbką, a jak specjalną gruszką) i tajemnic zawodu (niektóre z nich nasza instruktorka przywiozła z Finlandii z kursu Grundtviga!!) rozmowy dotyczyły m.in. jak w pracy ze sztuką pracować również z emocjami dorosłych uczestników, jak wyzwalać energię twórczą, jaka tematyka zajęć jest nośna, jak ją pokazywać w kontekście sztuki europejskiej i świata, jakich pomocy używać (np. że warto mieć przyklady prac np. z błędami technicznymi). Dyskutowałyśmy również nad metodyką zajęć, że lepsze efekty daje celowe podzielenie procesu twórczego na etapy: koncepcyjny i ściśle wykonawczy, że ważne jest inspirowanie pracą innych twórców, że warto urządzać pokazy multimedialne, i że konieczne jest podsuwanie kursantom albumów, ilustracji, zdjęć, by mogli nasycić swoją wyobraźnię przykładami ze sztuki światowej.

Były również zajęcia teoretyczne – zapoznanie się ze sztuką baroku, przegląd albumów i samo zwiedzanie muzeów i wystaw: przepięknej ceramicznej kolekcji Augusta Mocnego; dzieł sztuki rzemieślniczej z królewskiego skarbca, i zbiorów miśnieńskiej porcelany, wraz z pokazem warsztatów pracy na poszczególnych etapach powstawania ceramiki – od toczenia form, przez  klejenie detali, złocenia, malowanie i to z możliwością zadawania pytań w poszczególnych warsztatach. Dodatkowo wszystkiemu towarzyszył komentarz instruktorki.

A efekty kursu?

Po pierwsze cenna była sama  nauka techniki, co mogłam sprawdzić wykorzystując w swoich zajęciach – na warsztach rodzinnych w domu kultury. Jako sprawdzian wybrałam formę najprostszą (zdobienie kafli), ale i tak efekt okazał się zaskakujący. Zrobiliśmy ciekawą kolekcję.

Kolejną rzeczą była wymiana doświadczeń w prowadzeniu zajęć oraz podpatrzenie pomysłowych narzędzi do pracy w glinie, rozwiązań technicznych w pracowniach i tajemnic technologicznych.

Zaletą wyjazdu była również możliwość zakupu i przejrzenia w markecie plastycznym ogromnej ilości literatury fachowej, poradnków technicznych, podręczników budowy pieców ziemnych, albumów dotyczących ceramiki z całego świata. Dodam, że na rynku polskim jest  jakieś 4, 5 (!)  pozycji książkowych tego typu. Podających jednak tylko wstępne informacje. Ważna również była możliwośc zakupu samych materiałów i specyficznych narzędzi.

Z Drezna wróciłam z pewną mobilizacją do dalszych działań i z pytaniem mojej niemieckiej koleżanki, czy i ona w przyszłości będzie mogła przyjechać do Polski  na warsztaty sztuki ludowej?

Kolejnym plonem już nie tyle wyjazdu, co samych możliwości Grundtviga, jest pomysł, by wspólnie z etnograf i nauczycielami założyć stowarzyszenie, co pomocne będzie w zdobywaniu środków na warsztaty nie tylko z programu Grundtvig, ale programów strukturalnych PO KL.

Pośrednio pokłosiem Grundtviga było nawiązanie bliższego kontaktu z dwiema nauczycielkami z wioski Opacze. Wraz z nimi i byłą soltys Gassów odbyłyśmy w Warszawie wspólne warsztaty dotyczące sztuki ludowej i rękodzieła.

A co z kołem gospodyń i kto jeszcze zainteresował się ceramiką i kursem Grundtviga?

Koło gospodyń zorganizowało nad Wisłą sobótkowe puszczanie wianków, przyszło jak co roku wielu chętnych, i była to dobra okazja, by właśnie na tej imprezie polepić ceramiczne kwiaty-świeczniki – uzupełnienie sobótkowych wianków.

Również w wiosce Opacz pod Konstancinem w szkole podstawowej zebrała się grupka chętnych pań: dyrektor szkoły, nauczycielki i mieszkanki okolic mogły w pełni zobaczyć i zastosować w praktyce to, czego nauczyłam się w Dreźnie. Oczywiście malowałyśmy angobą kafle, lepiłyśmy i malowałyśmy ceramiczne ptaki, ogladałyśmy przykłady prac, albumy, zdjęcia, prezentację slajdów z  kursu i muzeum porcelany w Miśni, rozmawiałysmy o Grundtvigu, i o ewentualnym udziale pań w programie.

Switch style