Wojciech Pająk

Wieczorna wizyta na Alexanderplatz Mapa relacji w sąsiedztwie Pankstrasse p.pajak_3 p.pajak_4 Spotkanie "miejskich farmerów" w hali targowej Plac zabaw w wielokulturowej dzielnicy Berlina
Tematyka działań: 
Aktywne obywatelstwo
Edukacja międzykulturowa
Edukacja osób starszych, w tym międzypokoleniowa
Akcja: 
Kursy doskonalenia zawodowego kadry dla edukacji dorosłych
Imię i nazwisko: 
Wojciech Pająk
Stanowisko pełnione w organizacji: 
Prezes
Nazwa organizacji, z której był składany wniosek: 
Stowarzyszenie Pastwisko.org
Pełny adres organizacji: 
ul. Kościuszki 36 16-400 Suwałki
Telefon: 
604 117 142
E-mail: 
wpajak@pastwisko.org
Tytuł szkolenia: 
European Intercultural Stimulation – to become a diplomat between the cultures. Intercultural Course in Berlin
Nr Umowy Finansowej z Narodową Agencją: 
2010-3-PL1-GRU03-14509
Data realizacji
Termin wyjazdu: 
20.03.2011 - 26.03.2011
Organizator szkolenia: 
Comparative Research Network e.V.
Kraj: 
Niemcy
Miasto bądź rejon: 
Berlin
Opis szkolenia i jego wpływu: 

Stowarzyszenie Pastwisko.org to grupa młodych nauczycieli i edukatorów, która prowadzi działalność społeczną na terenie Suwalszczyzny. Jednym z najważniejszych przedsięwzięć, w jakie angażujemy się od paru lat, jest Inicjatywa Kaczy Dołek (IKD). Jest to grupa nieformalna sąsiadów i sympatyków części osiedla Północ w Suwałkach o nazwie Kaczy Dołek. Kaczy Dołek jest sadzawką i terenem zielonym w środku blokowiska i coraz częstszym miejscem spotkań mieszkańców oraz animacji społecznej i kulturalnej. Rozwój IKD zakłada włączanie w lokalne życie społeczne dzieci i ich rodziców, ale też osób starszych zamieszkujących pobliski Dom Weterana. Jak przeprowadzać integrację międzypokoleniową, która jest coraz częściej integracją międzykulturową, to pytanie, z którym jako lider IKD jechałem do wielokulturowego Berlina.

Martin Barthel i cała załoga Comparative Research Network e.V. zabrali mnie w podróż po Berlinie. Mieście, które znane ze swojej wielokulturowości, przechodzi kryzys społeczny, gospodarczy i polityczny związany z ideą „multi-culti”. Jest to moment na zastanowienie się nie tylko dla władz Berlina nad pojęciem i założeniami integracji społecznej, ale też czas dla osób, takich jak ja, aby zadawać pytania o to, co się udało, a co nie i dlaczego. Okazja, by przygotować się do podjęcia wyzwań być może w innej skali i warunkach, ale jednak związanych z takimi pojęciami jak „tolerancja”, „dialog”, „wspólne zasady życia społecznego”.

Od dwóch lat IKD prowadzi działania mające na celu włączanie okolicznych mieszkańców w życie społeczne i kulturalne (imprezy plenerowe, pikniki, warsztaty, debaty). Integracja to główny cel tych działań w środowisku dzieci i ich rodziców oraz ludzi starszych. W 2010 r. napisaliśmy diagnozę środowiska lokalnego „Lot nad Kaczym Dołkiem”. W Berlinie poszukiwałem więc inspiracji do dalszych działań i nowych metod badania i organizowania „zaangażowania społecznego”.

Berlin był przez ostatnią dekadę nie tylko wielkim placem budowy, ale i miastem eksperymentów społecznych. Jeden z nich stanowił program „Miasto Integrujące Społecznie”, w którym głównym założeniem było społeczne zarządzanie sąsiedztwem. W latach 1999-2010 Berliński Senat przeznaczył na ten cel w sumie ponad 200 mln euro. Fundusze posłużyć miały umacnianiu sąsiedzkich więzi w najbardziej zdegradowanych społecznie i gospodarczo dzielnicach stolicy. Wyznaczono 34 obszary zarządzania sąsiedztwem, które objęły swoim działaniem niemal 400 tys. berlińczyków z 3,5-milionowej metropolii. Obcokrajowcy stanowili tam 29% mieszkańców.

Właśnie w tych wielokulturowych i jednocześnie społecznie i infrastrukturalnie zaniedbanych częściach dzielnic otwarto dla mieszkańców biura zarządzania sąsiedztwem. W ciągu 10 lat zrealizowały one ponad 1000 projektów: od kursów języka niemieckiego i kursów integracyjnych, przez budowanie lokalnych sieci współpracy, po podwórka zaprojektowane przez młodzież i rodziców. Celem programu były przede wszystkim spotkania sąsiadów, etnicznych Niemców i imigrantów, oraz zaangażowanie ich we wspólne działania. Mieli oni do dyspozycji specjalny fundusz sąsiedzki, którym dysponowała społeczna rada wybierana w demokratycznych wyborach. Utworzono zatem biura koordynacji, a ich pracownicy i firmy projektowe zajęły się razem z mieszkańcami planowaniem od nowa przestrzeni publicznych.

W ramach naszego kursu odwiedziliśmy jedno z takich biur w dzielnicy Pankstrasse, które prowadzone jest przez Turczynkę, architektkę z zawodu, która od kilkudziesięciu lat mieszka w Niemczech. Tureckiej mniejszości poświęciliśmy również jeden z seansów filmowych, który był przyczynkiem do szerszej dyskusji o asymilacji i integracji mniejszości narodowych we Włoszech, Szkocji czy Szwecji. Temat odnajdywania się w środowiskach, którymi rządzą inne zasady lub niejasne dla nowych członków prawa można było przećwiczyć na własnej skórze w przeprowadzonych przez organizatorów symulacjach czy grach w gronie uczestników kursu.

W programie pobytu w Berlinie znalazły się również takie ciekawostki jak wycieczka śladami muru berlińskiego czy też prowadzona przez muzułmanki (urodzone już w Niemczech Turczynki) wycieczka po ich dzielnicy, w tym odwiedziny meczetu.

Każda z wycieczek odkrywała przed nami nowe oblicza nie tyle Berlina, co jego poszczególnych dzielnic i grup społecznych. Bardzo cenne było pokazywanie przez przewodników zjawisk z ich historycznym tłem, w sposób dynamiczny, jako procesów. Mnie osobiście pozwoliło to odnaleźć siebie i swoje środowisko społeczne na określonym etapie rozwoju, w dążeniu do lepszej integracji społecznej i wytworzenia takich więzi, które można nazwać solidarnością.

Proces przemian był dla mnie najjaskrawiej widoczny w ciągu dnia poświęconego miejskiemu ogrodnictwu. Poznaliśmy nie tylko ekspertów w dziedzinie „urban gardening”, ale spotkaliśmy praktyków i zwykłych sympatyków tego ruchu społecznego. Zaspokajają oni swoją potrzebę zieleni i własnoręcznej pracy w ogrodzie niemal jak spółdzielnia. W Polsce, w kraju który posiada wciąż żywą kulturę działkowców, koncept uprawiania marchewki na kilkumetrowym poletku w centrum Berlina wydaje się absurdem. A jednak jest to niespełniona potrzeba wielu ludzi, którzy zachęceni ideą bardziej ekologicznego życia potrafili zorganizować się i wspólnie stworzyć nowy ruch społeczny. Więcej o „nomadycznej zieleni” (sadzonkach wędrujących po Berlinie) i miejskim rolnictwie można przeczytać na stronach ruchu: http://prinzessinnengarten.net/.

Oprócz zaplanowanych spotkań czekało nas odkrywanie dialogu kultur w czasie wolnym – od miejskiego targowiska z arabskimi specjałami po wykwintne restauracje z kuchnią niemiecką, turecką, tadżycką czy wietnamską... Wszystkie te doświadczenia mocno zapadły w pamięć i przypomniały o sobie w czasie szeroko komentowanych zamieszek w Anglii latem 2011 r. Wyjazd z Programu Grundtvig do Berlina pozwolił mi na postawienie tezy, że programy społeczne (takie jak „zarządzanie sąsiedztwem”) nie są wysiłkiem na marne i pieniądzem publicznym wyrzuconym w błoto. Prowadzone długofalowo i konsekwentnie według planu, jak miało to miejsce w Berlinie przez ostatnie 10 lat, mogą mieć łagodzący wpływ na wszelkie niepokoje społeczne i kryzysowe sytuacje. Więcej można przeczytać w artykule opublikowanym w serwisie ngo.pl http://wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/675039.html.

Zarówno moje Stowarzyszenie Pastwisko.org, jak i nieformalna Inicjatywa Kaczy Dołek, dzięki atrakcyjnym zajęciom na kursie, wzbogaciły się o nowy warsztat metodologiczny, świeże pomysły i dużą dawkę nadziei, że projekty społeczne mają sens i że warto je robić zwłaszcza w międzynarodowym towarzystwie ekspertów i przyjaciół z Grundtviga.

Kurs, w którym mogłem uczestniczyć dzięki Programowi Grundtvig dał mi też nowe kompetencje do pracy w środowisku międzynarodowym, co jest szczególnie ważne w mojej pracy zawodowej na pograniczu – z partnerami z Litwy i Rosji. Dotyczy to mojej pracy zawodowej w Starostwie Powiatowym w Suwałkach oraz pracy społecznej w Stowarzyszeniu Pastwisko.org, gdyż oba podmioty zaangażowane są w międzynarodowe projekty. Dialog międzykulturowy zamierzam praktykować tak w kontaktach międzynarodowych, jak i w ułatwianiu międzypokoleniowych spotkań na Kaczym Dołku w Suwałkach.

Switch style